gooingujemy.pl

Wisła – od ujścia do źródła

IMM_4470

W skrócie start nad morzem, meta w Wiśle. 9 dni. 1100 km.

Oczywiście plan wykonaliśmy w 100% a nawet i więcej…. Start nad morzem był. Meta w Wiśle była. 9 dni było. 1100km…. tyaaaaaa 1948 😉 Najdalej od rzeki odjechaliśmy na 5km. Nie licząc odcinka „na skróty”.

Spotkaliśmy się w Mikoszewie w okolicach rezerwatu Mewia Łacha. Burza, bardzo zimny wiatr i bardzo niesprzyjające warunki spowodowały szybkie rozbicie namiotów i wtulenie się w śpiwory… Liczyliśmy, że na majówkę jednak pogoda będzie ładniejsza… Ale to tylko Polska 😉 więc było jak zawsze. Burza, deszcz, wiatr tylko wilków brakowało 😉

IMM_2359    IMM_2371     IMM_2381

Drugiego dnia dojechały kolejne trzy auta, które przestraszyły się prognoz wczorajszej pogody (i może dobrze zrobili? :)) Zaczęliśmy od promu przez Wisłę do Świbna. Tuż za Świbnem mieliśmy zgodę na bardzo fajny odcinek prowadzący wzdłuż Wisły po terenach zalewowych. Krajobrazy były naprawdę bardzo piękne, podmokłe łąki, mnóstwo wiosennych kwiatów, ptaki i zwierzęta. To wszystko mieliśmy okazję podziwiać z okien naszych terenówek. Tułając się swoim tempem zwiedziliśmy Białą Górę, Tczew i dojechaliśmy do Świecia. Tam przygarnął Nas Piotr – organizator imprez 4×4, a także właściciel pola namiotowego pod samą basztą zamku krzyżackiego (www.pasjonaci4x4.pl). Poprowadził on Nas swoimi ścieżkami, dzięki czemu pierwszy raz na tym wyjeździe byliśmy zmuszeni używać wyciągarek 😉

IMM_2413     IMM_2424     IMM_2465

IMM_2593     IMM_2683     IMM_2698

Kolejny nocleg zaplanowaliśmy w Toruniu. Pogoda znacznie się poprawia, słońce przebijało się przez chmury, a my zwiedziliśmy miasteczko zakochanych – czyli Chełmno – a następnie spokojnie pojechaliśmy w stronę miasta pierników, po drodze zaliczając trawersik i kilka „przeszkód” terenowych. Zaplanowany obiad w słynnym barze „MIŚ” niestety nie wypalił, więc skoczyliśmy na najlepsze pierogi w mieście w pierogarni „Blaszany kot”. Po smacznym posiłku postanowiliśmy uzupełnić zapasy. I tu spotkała nas bardzo niemiła niespodzianka. Na całej starówce toruńskiej nie ma sklepu w którym można kupić alkohol. W ogóle sklepy z koncesją w Toruniu są w mniejszości. Nie mamy noclegu, nie mamy alkoholu. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna 😉 Postanowiliśmy więc podzielić się na dwie strategiczne grupy. Pierwsza – męska poszukiwała alkoholu, druga – dziewczęca szukała noclegu 😉 Każda z drużyn stanęła na wysokości zadania 🙂 Spaliśmy na campingu – super hiper kołchozie 😉 Domek składał się z jednego pomieszczenia o wymiarach 3×3 metra, którego umeblowanie to dwa łózkami piętrowe i szafa 🙂 na szczęście było wolne 6 domków. Więc wszyscy się zmieściliśmy…

2586553945603419715To był naprawdę cały domek 😉

Ciechocinek i Włocławek czyli tężnie i tama. Ogólnie nuda 😉 Cały czas jedziemy wzdłuż Wisły.  Wody jest coraz więcej, w wielu miejscach musieliśmy omijać rozlewiska. W ogóle przez cały wyjazd wysoki poziom Wisły i wód gruntowych na jej terenach zalewowych, uniemożliwił nam przejazd wieloma ciekawymi ścieżkami. Niektóre odcinki udało nam się pokonać, ale w paru miejscach musieliśmy odpuścić 🙁

IMM_3056     IMM_3406     IMM_4205

IMM_2908     IMM_2827     IMM_3840

I tutaj powoli zaczyna się Nasz objazd 😉 jak wiadomo Warszawa i okolice to nuda, drogo i przereklamowane…. W Wyszogrodzie uciekamy do Łowicza. Kierunek Nieborów i Arkadia. Tutaj z alkoholem i noclegiem nie mamy problemu, rozbijamy się więc na kempingu przy którym znajduje się Muzeum Motoryzacji (www.stacjanieborow.pl).

IMM_2923     IMM_2980     IMM_2998

Warszawę ominęliśmy bocznymi dróżkami aż do Góry Kalwarii. Te tereny najlepiej zna Michał i  teraz to on jest naszym przewodnikiem. Jego „wędkarskie” ścieżki skłaniają nas do drugiego na wyjeździe użycia wyciągarek 🙂 Trasa wiedzie przy samej Wiśle praktycznie aż do Dęblina.

IMM_2644     IMM_3003     IMM_3129

IMM_3163     IMM_3362     IMM_3406

Po drodze Puławy i Kazimierz Dolny. Chcemy się troszkę pobawić w słynnych kazimierskich wąwozach. ….. Było ciekawie: ostry zjazd, błotniste jamki, koleiny …. punktem kulminacyjnym był tekst spotkanego crosowca, który stwierdził „módlcie się, żebyście przejechali między tymi drzewami, bo jak nie, to do jutra będziecie się tutaj ciągnąć do wyjazdu” 😉  Na szczęście udało się przejechać między drzewami, ale nie udało się minąć błotnistej jamy, która zmusiła nas do ponownego użycia wyciągarek. Nie obyło się też bez kosmetycznych zmian na jednym aucie. Pan Wiesiu zjeżdżając w koleinie do kolan, robił zdjęcie pięknego wąwozu…. i w tym momencie ściana wąwozu tak go zaatakowała, że zbiła mu lampę i wgniotła nadkole i zderzak 😉 Oczywiście kazimierskie koguty i pyszny domowy obiad w zaprzyjaźnionej agroturystyce zrekompensowały ciężki trud walki w wąwozach 😉

IMM_3877     IMM_3928     IMM_3969

IMM_3996     IMM_4012     IMM_4031

IMM_4079     IMM_4084     IMM_4150

Jako że zaczęło nam brakować dni zmuszeni byliśmy troszkę przyśpieszyć. Sandomierz to  szybkie zwiedzanie, autograf od Ojca Mateusza ;), krówki i dalej w drogę. Wszystko było by idealnie gdyby nie burza, a raczej oberwanie chmury. Ulewa jaka tam nas spotkała pozwoliła w końcu się przebrać i założyć nowe ciuchy 😉 Tym razem nawet najmłodsi uczestnicy wyprawy nie protestowali i każdy tego dnia założył nowe ubranie… no dobra suche, bo nie wszyscy po tylu dniach mieli jeszcze czyste 😛

Kolejnym punktem na mapie były Niepołomice i nocleg na gazociągu doprowadzającym gaz do całego województwa. Oczywiście nocleg bez ogniska to nie nocleg, więc mimo niewiedzy niektórych udało się rozpalić ognicho 😉 Ugościli Nas przyjaciele z Zakrzowa (www.stacjakontroli.net.pl/). Gdybyście kiedyś potrzebowali pomocy pod tym adresem na pewno Wam pomogą 🙂

IMM_4485     IMM_4487     IMM_4493

IMM_4512     IMM_4528     IMM_4530

Jako, że Kraków był mało widoczny i jakiś taki przysmogowany 🙂 uderzyliśmy od razu na papieskie kremówki do Wadowic!! Dzisiaj słodka uczta. Każdy wciągnął bez chwili zastanowienia po dwie. Niektórzy spotkali swoich przyjaciół z dawnych lat, a inni spacerowali żeby spalić zjedzone słodycze. Jeszcze inni pojechali do minizoo.

IMM_4555     IMM_4566     IMM_4575

Ostatni przystanek naszej przygody to Wisła. Pierwszy próba zdobycia źródła odbyła się jeszcze wieczorem.  Niestety zakazy i pan pilnujący drogi nie pozwolił nam na wjazd. Nawet przekonywanie różnymi sposobami nie pomogło. Wróciliśmy pokonani. Ale jak wiadomo nie poddajemy się za szybko. Więc urządziliśmy wieczorem naradę i zasięgnęliśmy języka u miejscowych. Wjechać nie ma szans, ale można iść na piechotę. Tak naprawdę nie ma jednego źródła ani konkretnego miejsca gdzie Wisła wypływa. Zebraliśmy wszystkie informacje i z samego rana przygotowani wyruszyliśmy na pieszą wycieczkę do źródła…. Co niektórzy woleli podziwiać widoki w jednym z hoteli  w Wiśle, niż te które oferowało źródło Wisły 😉

IMM_4592     IMM_4629     IMM_4643

Po dłuższym marszu udało Nam się dotrzeć!! Mamy to!!

IMM_4621

Tak naprawdę do końca były sprzeczne opinie czy to na pewno źródło…. ale dla Nas to było Nasze źródło, a co za tym idzie koniec tej wspaniałej przygody….

Ale jak wiadomo nie ważne żeby dotrzeć do celu, ważne żeby być w podroży…..

Dziękujemy i do zobaczenia na następnej wycieczce 🙂
« 1 z 12 »
loading